Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2014

9.

- Azel, stary. Weź idź się najpierw prześpij, zjedz coś, wykąp się i przyjdź. – Usłyszałam głos Johna. - John, ale weź jej powiedz… Powiedz jej, żeby dała sobie spokój z Alanem. Ten facet jest dziwny. – Odezwał się Azel. Dziwny? Dlaczego szatyn uważał Alana za dziwnego? Niby znał go dłużej niż ja, chyba każdy w tym mieście znał go dłużej niż ja, ale dlaczego miałabym dać sobie spokój z tą znajomością? Szczerze polubiłam tego uroczego bruneta, ale nie planowałam niczego na dłuższą metę. - Dobra, powiem jej. Ale idź już do siebie. – Powiedział John, po czym usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Mój brat nie wracał do mnie przez dłuższą chwilę, póki drzwi znów nie zajęczały, znów trzasnęły, a blondyn stanął w drzwiach. - Tak nie można. – Odezwał się do mnie. - Ale jak? – Zdziwiłam się. Nie rozumiałam, co John miał na myśli, ale zaczynałam się domyślać, że chodzi o tych dwóch chłopaków. - Jak? Diana… Jeżeli Azel zaczyna mówić, żeby dziewczyna dała sobie spokój z innym, to znaczy, że...

8.

Dopiero, kiedy wkroczyłam na chodnik zwolniłam kroku. Zerknęłam przez ramię za siebie sprawdzić, czy aby szatyn za mną nie idzie, jednak widziałam tylko obcych ludzi. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer brata. Odebrał dopiero po czwartym sygnale. - Halo? – Usłyszałam jego głos. - Hej, John… O której będziesz w domu? – Zapytałam. - Jakoś za dwie, dwie i pół godziny, a czemu pytasz? - Z ciekawości. Zrobimy sobie miły wieczór? - Co tylko zechcesz, ale myślałem, że wyjdziesz gdzieś z Azelem. - Nie mam jakoś ochoty… - Coś się stało ? – Zdziwił się mój brat. - Co? Nie, nie przesadzajmy. Nic się nie stało. Chciałam spędzić z tobą wieczór. I tyle. - No dobrze, to zadzwonię, jak będę wracał, zgoda? - Zgoda. - To trzymaj się mała. - Pa. Pożegnaliśmy się, rozłączyłam się i schowałam telefon z powrotem do kieszeni. Przechodziłam koło kawiarenki, gdzie blondyn kupował mi wczoraj kawę. Pomyślałam, że dobrze byłoby się czegoś ciepłego napić. Miałam ochotę na mocną kawę. N...

7.

Zaspana sięgnęłam po komórkę. Nie patrząc na wyświetlacz odebrałam. - Haaa….aalo? – ziewnęłam przeciągle. - Obudziłem cię? – Zapytał znajomy głos. - A kto mówi? – Mruknęłam. - Azel, pamiętasz mnie jeszcze? - Oh, wybacz. O co chodzi? – Zapytałam lekko zdezorientowana. - Zastanawiałem się, czy nie chciałabyś się wybrać ze mną na spacer. – Odparł. - Zapraszasz mnie na spacer? – Zaśmiałam się cicho. - Jeżeli nie chcesz, to zrozumiem… - Przestań. Daj mi chwilę. Możemy się zobaczyć za… - zamyśliłam się przez chwilę. - Za ? – Zapytał szatyn. - Za 20 minut pod kamienicą. – Dokończyłam. - To do zobaczenia. – W głosie chłopaka dało usłyszeć się nieukrywaną radość. - Na razie. – Rzuciłam sennie i się rozłączyłam. Nie rozumiałam entuzjazmu szatyna. Wstałam leniwie z kanapy i poszłam do łazienki wciąż myśląc o tej usłyszanej radości. To przecież tylko głupi spacer, nie randka, nie wystawna kolacja, niesamowita rozrywka; to miał być najzwyklejszy w świecie spacer. Wodą przemyłam twar...

6.

Podniosłam się z kolan i również poszłam do kuchni. John i Azel siedzieli naprzeciw siebie przy niewielkim kuchennym blacie; oboje zaspani, zajęci własną kawą. - O której wstałaś? – Zapytał John, gdy stanęłam w drzwiach. - Wcześnie. Może koło 5:00 nad ranem. – Wzruszyłam ramionami. - Nie spałaś ze mną. – Stwierdził. - Bo nie miałam miejsca na łóżku. - Słyszałem cię w nocy. – Odezwał się szatyn. - Wychodziłam na balkon. – Odpowiedziałam mu. Pomimo zmęczenia i tego, że wczoraj opróżniliśmy kilka butelek alkoholu, on nadal był w moich oczach przystojny. - Co robiłaś od 5:00? – Zainteresował się mój brat. - Poszłam na spacer i koniec końców znalazłam się na kawie z uroczym chłopakiem. – Odparłam z lekkim uśmiechem. John i Azel spojrzeli po sobie ze zdziwieniem, po czym oboje przerzucili wzrok na mnie. - No co? – Zapytałam. - Byłaś na kawie z… Kim? – Zapytał John. - Przedstawił się, jako Alan. – Odparłam. Chłopcy spojrzeli na siebie rozbawieni i nawet nie ukrywali tego, że ma...