Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

13.

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Leżałam na niewielkim łóżku przykryta kocem, a obok mnie spała Mira. Słyszałam jej spokojny oddech i bicie serca. Ziewnęłam przeciągle i podniosłam się tak, by nie obudzić suki. Wciąż byłam u Alana. Na palcach przeszłam przez niewielką sypialnię i wyszłam na korytarz. W salonie paliło się światło. Zajrzałam tam cicho. Brunet siedział we fotelu przy oknie z laptopem na kolanach i coś przeglądał. - Mogłeś mnie obudzić. – Odezwałam się wchodząc do salonu. - Oh. – Mruknął jakby przestraszony. – Wybacz mi, nie chciałem cię budzić. – Wyjaśnił. - Dlaczego? – Zapytałam. - Tak słodko wyglądałaś. Ciężko było was przenieść na łóżko, ale jakoś mi się udało. – Odpowiedział. - Mnie i Mirę? Przenosiłeś mnie i Mirę? – Zdziwiłam się. - Razem zasnęłyście, a Mira warczała jak chciałem ją odsunąć. Zaśmiałam się tylko cicho i opadłam na poduszki, gdzie siedziałam, zanim zdążyłam usnąć. - Która jest godzina tak właściwie? – Zapytałam. - Za chwilę północ...

12.

Siedziałam na poduszce wspierając swoją głowę o wierz dłoni i przyglądałam się brunetowi. Miałam wrażenie, że musi zebrać się w sobie, żeby w ogóle cokolwiek powiedzieć, jednak w końcu przemówił. - Kiedyś, ha… „Kiedyś”, śmieszne określenie. – zaczął. – Może dwa lata temu, może dwa i pół, kto by to aż tak dokładnie liczył, ale wbrew pozorom Azel był moim bratem, jeżeli mogę go tak określić. Byliśmy sobie bardzo bliscy, chyba rozumiesz? – zapytał. - Akurat bardzo dobrze wiem jak to jest mieć brata. – zaśmiałam się. – Ale tak, rozumiem. - No więc… - Nie zaczyna się zdania od „a więc”. Brunet spojrzał się na mnie z rozbawieniem. - No co? Taka maniera. – wzruszyłam ramionami. – Ale mów, mów. - Azel w sumie rozumiał mnie lepiej niż ktokolwiek, lepiej niż moja rodzina, ale tak chyba bywa. Można powiedzieć, że byliśmy tacy sami. Tak samo reagowaliśmy, tak samo myśleliśmy, nawet mówiliśmy tak samo. No i… Mieliśmy bardzo podobny gust. – westchnął. - Chodzi o dziewczynę? - Chodzi o nie ...

11.

Razem ruszyliśmy w kierunku kamienicy. Oboje milczeliśmy, choć szatyn chciał ze mną rozmawiać. Nie bardzo wiedziałam, o czym moglibyśmy rozmawiać, skoro zachował się jak zazdrosny szczeniak. Mimo wszystko odezwałam się pierwsza. - O czym chciałeś porozmawiać? – Zapytałam. - Chciałem cię przeprosić, to chyba najważniejsze. Nie powinienem tak reagować, skoro nawet się nie znamy, a tym bardziej nie powinienem był przychodzić do was spity jak świnia… - odpowiedział niepewnie. - Było minęło. – Mruknęłam. - Wiem, że nie minęło, bo jesteś na mnie zła, a tego nie chcę. Chciałbym cię poznać. - Nie widzę przeszkód, póki nie będziesz się zachowywał jak dzieciak. Za stary na to jesteś. - Wiem o tym, dlatego cię przepraszam. - Rozumiem. Zamilkliśmy. Nagle żadne z nas nie wiedziało, co miałoby dalej powiedzieć. Rozmowa urwała się nagle tak samo jak się zaczęła. Przez resztę drogi czułam na sobie wzrok szatyna, spoglądał na mnie kątem oka myśląc, że tego nie widzę. Podchody, to wyglądało jak...

10.

Poszłam kawałek dalej do przodu i zatrzymałam się. Usiadłam na jakichś schodkach prowadzących do głównych drzwi domu. Odpaliłam jednego papierosa i wygodnie się rozsiadłam. Zaciągnęłam się dymem, zatrzymałam go na chwilę w płucach czując jak wszystko powolutku zaczyna mi gnić. Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy powinnam iść tam próbować swoich sił do pracy. Miałam dziwne wrażenie, że fakt zarabiania tam jakichś pieniędzy pod nadzorem Alana nie będzie najlepszym pomysłem, jednak taka okazja miała się już nie zdarzyć. Wychyliłam się lekko zza poręczy i zerknęłam w kierunku gdzie wcześniej zniknął mi brunet. Akurat wchodziła do środka jakaś niewysoka ciemna blondynka. Jej długa spódnica powiewała pod wpływem jej kroków. Zniknęła mi z oczu równie szybko, co się pojawiła. W ciągu pół godziny do kawiarni weszło około dziesięciu osób, więc postanowiłam podnieść się ze schodów i iść na umówione mniej więcej spotkanie. Niepewnie wkroczyłam do środka i jak poprzednim razem uderzyła mnie f...