Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Leżałam na niewielkim łóżku przykryta kocem, a obok mnie spała Mira. Słyszałam jej spokojny oddech i bicie serca. Ziewnęłam przeciągle i podniosłam się tak, by nie obudzić suki. Wciąż byłam u Alana. Na palcach przeszłam przez niewielką sypialnię i wyszłam na korytarz. W salonie paliło się światło. Zajrzałam tam cicho. Brunet siedział we fotelu przy oknie z laptopem na kolanach i coś przeglądał. - Mogłeś mnie obudzić. – Odezwałam się wchodząc do salonu. - Oh. – Mruknął jakby przestraszony. – Wybacz mi, nie chciałem cię budzić. – Wyjaśnił. - Dlaczego? – Zapytałam. - Tak słodko wyglądałaś. Ciężko było was przenieść na łóżko, ale jakoś mi się udało. – Odpowiedział. - Mnie i Mirę? Przenosiłeś mnie i Mirę? – Zdziwiłam się. - Razem zasnęłyście, a Mira warczała jak chciałem ją odsunąć. Zaśmiałam się tylko cicho i opadłam na poduszki, gdzie siedziałam, zanim zdążyłam usnąć. - Która jest godzina tak właściwie? – Zapytałam. - Za chwilę północ...