Przejdź do głównej zawartości

10.

Poszłam kawałek dalej do przodu i zatrzymałam się. Usiadłam na jakichś schodkach prowadzących do głównych drzwi domu. Odpaliłam jednego papierosa i wygodnie się rozsiadłam. Zaciągnęłam się dymem, zatrzymałam go na chwilę w płucach czując jak wszystko powolutku zaczyna mi gnić. Zaczęłam się poważnie zastanawiać czy powinnam iść tam próbować swoich sił do pracy. Miałam dziwne wrażenie, że fakt zarabiania tam jakichś pieniędzy pod nadzorem Alana nie będzie najlepszym pomysłem, jednak taka okazja miała się już nie zdarzyć.
Wychyliłam się lekko zza poręczy i zerknęłam w kierunku gdzie wcześniej zniknął mi brunet. Akurat wchodziła do środka jakaś niewysoka ciemna blondynka. Jej długa spódnica powiewała pod wpływem jej kroków. Zniknęła mi z oczu równie szybko, co się pojawiła.
W ciągu pół godziny do kawiarni weszło około dziesięciu osób, więc postanowiłam podnieść się ze schodów i iść na umówione mniej więcej spotkanie.
Niepewnie wkroczyłam do środka i jak poprzednim razem uderzyła mnie fala zapachu świeżo zaparzonej kawy. Rozejrzałam się dookoła. Pod ścianą przy większym stole siedział Alan z kilkoma osobami, a obok niego stał mężczyzna, który proponował mi pracę. Wolnym krokiem ruszyłam w ich stronę. Mężczyzna uśmiechnął się na mój widok z zadowoleniem, natomiast Alan spojrzał się na mnie ze zdziwieniem.
- No, Alan. Chyba skończyliśmy szukać nowych pracowników. – Odezwał się mężczyzna.
- Jak to? – Zdziwił się brunet.
- Panią weźmiemy na kelnerkę, Pana do klienteli, a Panią… - wskazał na mnie. – Panią też weźmiemy na kelnerkę. – Powiedział.
Alan zlustrował mnie od góry do dołu, zupełnie tak samo jak jego dziadek wczorajszego dnia i uśmiechnął się zawstydzony.
- Skoro tak uważasz, to dziękuję za przyjście i poświęcony czas. Osoby wybrane poproszę za mną. – Powiedział chłopak i wstał od stołu.
Przez cały czas zerkał na mnie ukradkiem, a ja tylko się uśmiechałam. Chciałam być miła.
Zostaliśmy poprowadzeni na zaplecze, które było dość dużym pomieszczeniem, gdzie składowano wszystkie produkty, resztę sprzętów i wszystko, co kawiarnia potrzebowała.
- Tutaj będzie wisiał wasz grafik pracy. Tutaj liczy się cierpliwość do klientów, choć w przypadku naszych, są akurat niezmiernie tolerancyjni. Oczekuje się od was, że będziecie sumienni, grzeczni dla ludzi, punktualni i dokładni. W innym przypadku będziemy musieli się pożegnać. – Odezwał się Alan przywieszając dużą kartkę z godzinami pracy na jednej z szafek.
Dwójka osób, które stały obok mnie, kiwała głową z pełnym skupieniem, a ja zamiast tego podeszłam do grafiku pracy i zerknęłam na godziny przydzielone dla mnie.
Miałam zaczynać pracę o 8:00 rano, a kończyć ją o 14:00. Nie było żadnej tragedii jak dla mnie.
Uśmiechnęłam się sama do siebie i cofnęłam się do tyłu, niefortunnie wpadając w stojącego za mną bruneta.
- Oh. – Mruknęłam, gdy poczułam jego tors przy swoich plecach, a jego dłonie na swoich biodrach. – Przepraszam. – Dodałam odsuwając się od niego.
- Nic się nie stało. – Zaśmiał się do mnie i odwrócił się tak by widzieć naszą trójkę. – To chyba na tyle. Zapoznajcie się z godzinami i do zobaczenia jutro. – Powiedział oficjalnie, po czym niespodziewanie pociągnął mnie za rękę na bok.
- Co? – Zdziwiłam się.
- Nie wspominałaś, że startujesz tu o pracę. – Powiedział brunet.
- Bo nie pytałeś. – Wzruszyłam ramionami.
- Nieważne. Masz ochotę na kawę, skoro już tutaj jesteś? – Zapytał.
- W sumie… To, czemu nie. – Uśmiechnęłam się.
Razem wyszliśmy z zaplecza i stanęliśmy przy ladzie. Brunet szybko zrobił dwie małe czarne kawy i postawił je na tacy, którą zgrabnie wzięłam do ręki i zaniosłam do stolika gdzie planowałam usiąść. Chłopak ruszył za mną.
Zestawiłam obie filiżanki na stół, odłożyłam tacę i razem z Alanem usiedliśmy przy kawie.
Upiłam łyk gorącego napoju i jak zwykle się poparzyłam.
- Cholera… Muszę nauczyć się jak pić kawę. – Burknęłam pod nosem, na co Alan zareagował śmiechem. – Przestań się ze mnie śmiać! – Oburzyłam się.
- No przepraszam, przepraszam. Już nie będę. – Zapewnił mnie.
Odetchnęłam z rozbawieniem i usiadłam wygodniej.
- Nie pamiętam czy się o to pytałem, ale na długo przyjechałaś? – Zapytał Alan.
- Jeszcze nie wiem, może na zawsze. – Wzruszyłam ramionami.
- A co dalej zamierzasz? Praca, czy może szkoła?
- Chciałam iść na studia, ale nie wiem czy mogłabym dostać się gdzieś tutaj z moimi wynikami.
- Oh, na pewno nie jest tak źle, a wbrew pozorom, tutaj jest chyba nawet łatwiej niż gdziekolwiek indziej. Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Mam czas, żeby o tym myśleć. Na razie rozkoszuję się wolnością i spokojem, jako takim. – Zaśmiałam się.
Coś podkusiło mnie by odwrócić wzrok od spojrzenia Alana i zerknąć przez okno, koło którego siedzieliśmy. Mój wzrok w momencie napotkał wzrok nie kogo innego jak Azela. Uśmiechnęłam się do niego lekko, na co on szybko spuścił swoje spojrzenie i odszedł. Jego postawa wskazywała na to, że był zdenerwowany.
Jednak… Co mnie mogło to obchodzić?
- Coś się stało? – Zapytał Alan.
- Nie, to nic. Widziałam Azela. – Odpowiedziałam szybko i upiłam kolejne kilka łyków kawy.
- Azel… - westchnął brunet.
- Co? Co z nim? – Zapytałam.
- To stara historia. Niewarta rozpamiętywania. – Zbył mnie brunet i dopił swoją kawę.
- Mamy czas, mógłbyś się wysilić i ją opowiedzieć. – Zauważyłam niewinnie.
- Mógłbym, ale to nie tutaj. Zapraszam do siebie wieczorem na kolację… No… Na piwo i na kolację. – Powiedział.
Spojrzałam się na niego niepewnie. Raz jeszcze spojrzałam przez okno, ale szatyna już nigdzie nie było, po czym znów zerknęłam na Alana.
- Zgoda, niech będzie. – Pokiwałam głową.
- To o 20:00 tutaj. Do mnie jest tylko kawałek, chyba, że mam po ciebie podjechać autem.
- Nie trzeba, będę tutaj o 20:00. – Powiedziałam. – Ale… Powiedz o co chodzi z Azelem, tak pokrótce. – Poprosiłam.
- Powiem tylko tyle, że ja i on… Mamy taki sam gust i to chyba było przyczyną wielu przykrych sytuacji. – Powiedział Alan
O co mogło chodzić? Jak miałam to rozumieć? Dlaczego nie mógł mi normalnie powiedzieć o co chodziło? Ja nawet nie miałam pojęcia kim tych dwóch dla siebie było, oby nie parą. W duchu błagałam by tych dwóch nie okazało się być byłą parą po przejściach.
Zaczęłam się bać, że kiedy jest za miło, zawsze wychodzą dziwne sprawy…
- Wybacz mi, ale będę musiał iść do dziadka. Kawa na koszt firmy. – Powiedział Alan wstając od stolika.
Dopiłam swoją kawę i również wstałam zabierając obie filiżanki i tacę. Odniosłam je na zaplecze, gdzie dojrzałam zmywak i odstawiłam na blat.
- W takim razie do zobaczenia później. – Zwróciłam się do bruneta, gdy wychodziłam zza lady.
- Do zobaczenia. – Uśmiechnął się i już przestał zwracać na mnie uwagę.
Zadowolona wyszłam z kawiarni i nie przechodząc nawet 10 kroków w stronę kamienicy wpadłam nagle na Azela.
- Możemy porozmawiać? – Zapytał prosto.
- Chodźmy. – Zgodziłam się pozwalając się prowadzić do parku, gdzie siedzieliśmy ostatnim razem.
Nie byłam do tego przekonana…

Nie zawsze wszystko mi wychdozi w pisaniu, ale staram się, więc dziękuję za to, że to doceniacie. :)
Widzę, że zdania są podzielone co do bohaterów. Nie martwcie się, każdy zostanie opisany w danych sytuacji, bo to w gruncie rzeczy będzie się wokół nich kręcić. Mam nadzieję, że zrozumiecie moje nagłe zmiany w stylu pisania i treści, gdyż mój humor jest neisamowicie zmienny i to wszystko odbija się na moim pisaniu.
Dziękuję za odzew! Znowu!
Hey, jeżeli macie pomysł na jakąś akcję, to piszcie na mojego meila laadyreeed@gmail.com będzie mi niezmiernie miło ;) Pocztę sprawdzam codziennie, więc odpisuję wmiarę szybko.

W każdym bądź razie do napisania.
Special Death.

Komentarze

  1. Azel mnie denerwuje, mam dziwną niechęć do jego postaci. Jednak mogę się mylić, gdyż za mało jeszcze znam bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrażaj się od razu. ;) Ja nawet nie wiem co będzie dalej ^^

      Usuń
  2. Ja na odwrót od poprzedniczki, jestem lekko uprzedzona to Alana... Po prostu cały czas mi się wydaje że coś jest z nim nie tak, a Azel wygląda na takiego który po prostu martwi się o dziewczynę. ^^ Czyżby już kiedyś Ci dwoje zakochali się w jednej dziewczynie? :D
    A tak przy okazji, znam blogi na których autorzy pozwalają zadawać pytania swoim postacią i odpowiadają w ich imieniu, aby je lepiej poznać. Może też zrobisz coś takiego? :D

    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://miloscnieznalitosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gruncie rzeczy to jest dobry pomysł. ;) Pomyślę jak będę miała wolną chwilę ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

4.

Siedzieliśmy razem do wieczora, pijąc drinka za drinkiem, póki do mieszkania nie wrócił John obładowany zakupami. - John? – Odezwałam się z salonu. - Jestem w kuchni. – Głos brata dotarł do moich uszu. Wstałam podbierając się o fotel i chwiejnym krokiem przeszłam przez korytarz do kuchni. Stanęłam w drzwiach o mało nie tracąc równowagi. - Chryste, wypiłaś mi cały alkohol jaki tu miałem? – Zapytał zszokowany. Blondyn odłożył butelkę wody na blat, podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Od razu poczułam jego ciepłą skórę i spokojnie bijące serce. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na jego perfumy, to były te same, które kupiłam mu kilka lat wcześniej na urodziny. Nadal ich używał. Uśmiechnęłam się pod nosem. - Azel? – John zawołał w głąb mieszkania, jednak odpowiedziała mu grobowa cisza. Brat zaniósł mnie do pokoju, gdzie leżała moja torba, ułożył mnie na łóżku i pozwolił mi się ułożyć. Jedyne, co mogłam samodzielnie zrobić to chwycić zachłannie rąbek kołdry i się do niego przytulic. Z...