Przejdź do głównej zawartości

Prolog.

Miałam dość; ciężko było mi wytrzymać w domu, gdzie każda osoba próbowała wyprowadzić mnie z równowagi.
Po raz kolejny siedziałam w swoim malutkim pokoiku i nerwowo przebierałam palcami. W domu znów wywiązała się kłótnia, kolejna wewnętrzna wojna. To było śmieszne! – przynajmniej dla mnie. Kłóciliśmy się już o wszystko, nawet o powietrze.
Wyciągnęłam dłoń w stronę szuflady i wyciągnęłam z niej niewielki zeszyt, który służył mi za typowy pamiętnik. Miałam 19 lat i nadal potrzebowałam pisać o tym o czym nigdy miałam nie powiedzieć.
Pomiędzy pustymi kartkami spoczywał bilet lotniczy do Londynu w jedną stronę.
Wzrokiem powędrowałam pod ścianę, gdzie stała spakowana po brzegi walizka.
Rano miało mnie tu nie być, miałam mieć spokój na długi czas. Ale to miało nastąpić rano, a ja słyszałam, że nadchodzi kolejna kłótnia…

Zacznijmy krótko.

Komentarze

  1. Świetny prolog. Dobrze, że nie muszę długo czekać na następne części, tylko mam, aż 15 :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

6.

Podniosłam się z kolan i również poszłam do kuchni. John i Azel siedzieli naprzeciw siebie przy niewielkim kuchennym blacie; oboje zaspani, zajęci własną kawą. - O której wstałaś? – Zapytał John, gdy stanęłam w drzwiach. - Wcześnie. Może koło 5:00 nad ranem. – Wzruszyłam ramionami. - Nie spałaś ze mną. – Stwierdził. - Bo nie miałam miejsca na łóżku. - Słyszałem cię w nocy. – Odezwał się szatyn. - Wychodziłam na balkon. – Odpowiedziałam mu. Pomimo zmęczenia i tego, że wczoraj opróżniliśmy kilka butelek alkoholu, on nadal był w moich oczach przystojny. - Co robiłaś od 5:00? – Zainteresował się mój brat. - Poszłam na spacer i koniec końców znalazłam się na kawie z uroczym chłopakiem. – Odparłam z lekkim uśmiechem. John i Azel spojrzeli po sobie ze zdziwieniem, po czym oboje przerzucili wzrok na mnie. - No co? – Zapytałam. - Byłaś na kawie z… Kim? – Zapytał John. - Przedstawił się, jako Alan. – Odparłam. Chłopcy spojrzeli na siebie rozbawieni i nawet nie ukrywali tego, że ma...

16.

Azel siedział ze mną i Johnem przez kilka godzin, póki sam nie stwierdził, to już pora na niego i że musi iść. Nie podobał mi się fakt, żeby puszczać szatyna samego. Nie znałam go za dobrze, ale rozumiałam takie umysły jak jego. Zapewne miał zamiar miotać się po mieście, póki nie stwierdziłby, że ma już definitywnie dość. Albo wróciłby do domu albo poszedłby do pierwszego lepszego baru, bądź monopolowego i najzwyczajniej w świecie urżnął by się jak świnia. Nie, takie aspekt nie odpowiadał mi w ogóle. - John. Odprowadź go do mieszkania, możesz? – zapytałam szeptem brata. Blondyn spojrzał się na mnie ze zrozumieniem i pokiwał tylko głową w odpowiedzi na tak. Byłam mu wdzięczna, że rozumiał mój tok myślenia, a rozumiał go, jak nikt inny nigdy by tego nie zrozumiał. - Choć stary, idziemy. – zwrócił się do podłamanego szatyna. Ten tylko ledwo pokiwał głową i spojrzał się na mnie. Jego oczy wyrażały ból, smutek i przede wszystkim strach. Jego strach wydawał się być żywym ogniem w jego ...

4.

Siedzieliśmy razem do wieczora, pijąc drinka za drinkiem, póki do mieszkania nie wrócił John obładowany zakupami. - John? – Odezwałam się z salonu. - Jestem w kuchni. – Głos brata dotarł do moich uszu. Wstałam podbierając się o fotel i chwiejnym krokiem przeszłam przez korytarz do kuchni. Stanęłam w drzwiach o mało nie tracąc równowagi. - Chryste, wypiłaś mi cały alkohol jaki tu miałem? – Zapytał zszokowany. Blondyn odłożył butelkę wody na blat, podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Od razu poczułam jego ciepłą skórę i spokojnie bijące serce. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na jego perfumy, to były te same, które kupiłam mu kilka lat wcześniej na urodziny. Nadal ich używał. Uśmiechnęłam się pod nosem. - Azel? – John zawołał w głąb mieszkania, jednak odpowiedziała mu grobowa cisza. Brat zaniósł mnie do pokoju, gdzie leżała moja torba, ułożył mnie na łóżku i pozwolił mi się ułożyć. Jedyne, co mogłam samodzielnie zrobić to chwycić zachłannie rąbek kołdry i się do niego przytulic. Z...