Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

4.

Siedzieliśmy razem do wieczora, pijąc drinka za drinkiem, póki do mieszkania nie wrócił John obładowany zakupami. - John? – Odezwałam się z salonu. - Jestem w kuchni. – Głos brata dotarł do moich uszu. Wstałam podbierając się o fotel i chwiejnym krokiem przeszłam przez korytarz do kuchni. Stanęłam w drzwiach o mało nie tracąc równowagi. - Chryste, wypiłaś mi cały alkohol jaki tu miałem? – Zapytał zszokowany. Blondyn odłożył butelkę wody na blat, podszedł do mnie i wziął mnie na ręce. Od razu poczułam jego ciepłą skórę i spokojnie bijące serce. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na jego perfumy, to były te same, które kupiłam mu kilka lat wcześniej na urodziny. Nadal ich używał. Uśmiechnęłam się pod nosem. - Azel? – John zawołał w głąb mieszkania, jednak odpowiedziała mu grobowa cisza. Brat zaniósł mnie do pokoju, gdzie leżała moja torba, ułożył mnie na łóżku i pozwolił mi się ułożyć. Jedyne, co mogłam samodzielnie zrobić to chwycić zachłannie rąbek kołdry i się do niego przytulic. Z...

3.

Jego wzrok omiótł mnie od góry do dołu, po czym zaczął błądzić po korytarzu za mną. - Co za uprzejmość z jego strony. – mruknęłam. – Wejdź. – dodałam zostawiając szatyna w tyle. Wróciłam do salonu, kiedy usłyszałam trzask zamykanych drzwi. - Pozwól, że się wysuszę. – rzuciłam do chłopaka, który padł na kanapę i poszłam do pokoju, gdzie miałam swoje rzeczy. - Gdzie ona jest? Znaczy siostra Johna? – dobiegło mnie pytanie Azel’a z salonu. Ubrałam szybko suche spodnie i koszulkę, włosy związałam w kok, chwyciłam szklankę i wróciłam do niego. Usadowiłam się naprzeciw zdezorientowanego faceta. - Wybacz mi, nie przedstawiłam się. Jestem Diana, młodsza siostra Johna. – uśmiechnęłam się i upiłam łyk alkoholu. Azel nagle zaniemówił. Miałam wrażenie, że spodziewał się nastoletniej dziewczynki. - Twoje milczenie… Jak mam je rozumieć? – zapytałam ze śmiechem. - Ja… - zamruczał i nagle ucichł. - Może się napijesz? – zaproponowałam szatynowi. Mężczyzna pokiwał tylko głową. Szybko podniosł...

2.

Uczepiłam się ramienia brata i ruszyłam wolnym krokiem przed siebie.  Przechodziliśmy ulicę za ulicą, mijaliśmy inne kamienice, sklepy, jakieś małe skwery, który miały kilka drzew, a mimo to nazywano je ‘parkami’. - Dlaczego ludzie się tak gapią? – Zapytałam czując na sobie wzrok kolejnej mijanej przez nas osoby. - To normalne. – Mruknął John. Minęliśmy jedną z tych malutkich kawiarnii, które cały dzień tętniły życiem. - Chcesz kawy mała? – Zapytał blondyn. - Ale na wynos. – odpowiedziałam. - Zgoda, zgoda. Wchodzisz ze mną? - Poczekam. John ucałował moje czoło i wszedł do kawiarenki, a ja stanęłam przy niewielkim metalowym płotku i zaczęłam przyglądać się londyńczykom. Kilku mężczyzn zawiesiło na dłużej na mnie swój wzrok, kilka kobiet omiotło mnie zniesmaczonym spojrzeniem, a mała grupka dzieci obdarzyła mnie słodkimi uśmiechami. Mówiono, że Londyn to ponure miasto, biorąc pod uwagę pogodę; dla mnie to miasto miało swój urok. Niebo przysłoniły szare chmury z których nag...

1.

Stałam na środku portu lotniczego, do centrum miałam może 20 km. Czekałam na Johna, który miał mnie odebrać i zawieźć do mieszkania. Niestety nigdzie nie widziałam jego blond czupryny. Ludzie mijali mnie w pośpiechu i nie zwracali na mnie najmniejszej uwagi tylko trącali ramionami. Zaczynało mnie to irytować, ale starałam się na to nawet nie reagować. - Ana! – Gdzieś z oddali, ponad tłumem z głów nieznajomych dotarł mnie głos brata. Rozejrzałam się dookoła i dojrzałam, jak kieruje się w moim kierunku uśmiechnięty blondyn o dużych niebieskich oczach. Miał 27 lat, a wyglądał na 23. Nie zdążyłam się nawet odezwać, kiedy nagle wylądowałam w ramionach brata. - Oh. – Mruknęłam z uśmiechem na twarzy. - Dobrze cię widzieć maleńka. – Powiedział wprost do mojego ucha. Zalała mnie fala ciepła, gdy jego głos zadudnił mi w głowie. Tak bardzo za nim tęskniłam. - Zabierz mnie stąd. – Szepnęłam tuląc policzek do policzka Johna. Blondyn wziął moją walizkę, ujął moją dłoń i ruszył w stronę, z kt...

Prolog.

Miałam dość; ciężko było mi wytrzymać w domu, gdzie każda osoba próbowała wyprowadzić mnie z równowagi. Po raz kolejny siedziałam w swoim malutkim pokoiku i nerwowo przebierałam palcami. W domu znów wywiązała się kłótnia, kolejna wewnętrzna wojna. To było śmieszne! – przynajmniej dla mnie. Kłóciliśmy się już o wszystko, nawet o powietrze. Wyciągnęłam dłoń w stronę szuflady i wyciągnęłam z niej niewielki zeszyt, który służył mi za typowy pamiętnik. Miałam 19 lat i nadal potrzebowałam pisać o tym o czym nigdy miałam nie powiedzieć. Pomiędzy pustymi kartkami spoczywał bilet lotniczy do Londynu w jedną stronę. Wzrokiem powędrowałam pod ścianę, gdzie stała spakowana po brzegi walizka. Rano miało mnie tu nie być, miałam mieć spokój na długi czas. Ale to miało nastąpić rano, a ja słyszałam, że nadchodzi kolejna kłótnia… Zacznijmy krótko.